"Zdumiewa mnie Pan". Nawrocki pisze do Kosiniaka-Kamysza ws. pocisków dla Ukrainy
Nie milkną echa wokół przekazania Ukrainie pocisków do systemu Patriot. – Polska znajduje się w grupie sześciu użytkowników systemu Patriot z rakietami PAC-3 w NATO. Na wniosek i prośbę sekretarza generalnego NATO, dowództwa sił amerykańskich w Europie oraz dowódcy sił połączonych i amerykańskich w Europie, generała Grynkiewicza, po przeprowadzeniu konsultacji z grupą użytkowników, podjęto decyzję o donacji pocisków Patriot – poinformował w poniedziałek szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Kosiniak-Kamysz zarzuca prezydentowi kłamstwo
Wicepremier podkreśla, że o całej sprawie wiedział prezydent Nawrocki, a przekazanie pocisków Ukrainie było omawiane na posiedzeniach Komitetu Bezpieczeństwa Rady Ministrów z udziałem przedstawiciela BBN 10 lutego 2026, 17 lutego 2026 i 24 marca 2026 roku.
"Informacje otrzymał także szef Kancelarii Prezydenta, a z samym Nawrockim rozmawiał o tym Sekretarz Generalny NATO. W czyim interesie kłamiecie?" – napisał szef MON.
Nawrocki odpowiada: Wezmę odpowiedzialność
Na te zarzuty zareagował już sam prezydent. Karol Nawrocki stwierdził, że postawa wicepremiera Kosiniaka-Kamysza go "zdumiewa".
"Ja zarówno z Panem, z Panem Premierem Donaldem Tuskiem czy z Sekretarzem Generalnym NATO Markiem Rutte rozmawiam o wielu sprawach, na różnych forach, często bez konkluzji. Nie opowiadam wówczas, że coś ustaliliśmy. Decyzję podjął Pan, proszę się z nią po męsku zmierzyć. Mogę natomiast pomóc – wyjdę z inicjatywą legislacyjną i z chęcią wezmę pełną odpowiedzialność także za donację sprzętu" – napisał prezydent na portalu X.
Rząd oddał Ukrainie pociski PAC-3 MSE. To drogi i deficytowy towar
Pociski PAC-3 MSE to jedne z najbardziej zaawansowanych pocisków do systemów przeciwlotniczych Patriot. W obliczu trwającej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, a następnie ataku USA i Izraela na Iran oraz intensywnego zużycia tego typu rakiet, pozostają one towarem deficytowym. Są przy tym bardzo drogie – jedna sztuka pocisku PAC-3 MSE kosztuje kilka milionów dolarów. Dla Polski są one szczególnie cenne, gdyż mogą przechwytywać rosyjskie rakiety Iskander rozmieszczonymi w obwodzie królewieckim.